Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Listopad 2008

dsdoom
Za oknem typowo listopadowa pogoda: zimno, wiatr, deszcz, zero słońca, a ja zamiast się dostosować do aury i zapuścić jakieś „smęty” w postaci Opeth czy innej Anathemy katuję się stonerową jazdą w postaci Doomriders i ich albumem „Black Thunder”. A może tego właśnie mi potrzeba? Niesamowitej dawki energii, zamiast dobijania się depresyjnymi melodiami?

(więcej…)

Read Full Post »

Ska-P – Lágrimas y Gozos


Największa gwiazda żywiołowego hiszpańskiego ska punka, w Polsce właściwie nieznana, powraca po trzech latach milczenia. Panowie ze śmiesznymi ksywkami (Pulpul, Joxemi, Julio, Kogote, Luismi, Pipi, Gari, Txikitín) dali nam swój szósty studyjny (a siódmy w ogóle) album.
(więcej…)

Read Full Post »

Jazz is weird” takimi słowami Alex Lifeson, gitarzysta zespołu Rush rozpoczął swoją improwizację gitarową podczas festiwalu Rock In Rio w utworze „La Villa Strangiato” i choć mówił to w żartach, to jednak sporo jest w tym racji. Jazz sam w sobie to muzyka często nieco szalona, spontaniczna, pełna instrumentalnej „duchoty” i nierzadko, ciężka do ogarnięcia za pierwszym odsłuchem. Dlatego zabierając się za jazz trzeba być ostrożnym, teoria na nic się zdaje, bo o tych 4 literkach ciężko się pisze, a przelanie na papier ogromu i przepychu niektórych albumów jazzowych pochłonęło by sporej wielkości las ;). Jako, że jestem typem który nie lubi stagnacji w muzyce, to przepadam za wszelakimi mariażami stylistycznymi, a jazz w takowych mariażach idealnie się sprawdza i często tworzy „nową jakość”. O tej mojej subiektywnej „nowej jakości” troszkę tu nabazgram 🙂

(więcej…)

Read Full Post »

Uchot
Nazwisko tego gitarzysty większości fanów rocka nie mówi nic nadzwyczajnego. Ten trzydziestoośmioletni mężczyzna ma na koncie aż 52 albumy i grał z takimi zespołami jak Mr. Big i Poison oraz m.in ze Stanley Clarkiem i Gregiem Howe. Richie Kotzen, bo o nim mowa, zgrabnie porusza się po wielu stylistycznie odmiennych gatunkach łącząc je w jedną zgrabną całość, a jego płyty odbiegają od stereotypu solowych dzieł gitarzystów. Najdoskonalszym tego przykładem jest album „Get Up” z 2004 roku.

(więcej…)

Read Full Post »