
Przegląd opiniotwórczy – artykuł poświęcony kilku wykonawcom, mający na celu przybliżenie czytelnikom ich stylu i muzyki. W każdym artykule opisywać będę krótko kilka zespołów na podstawie kilku kawałków, niekoniecznie z tej samej płyty itp. Nie będę też trzymać się jednego gatunku, tak jak choćby tym razem, przeczytacie o breakcorze (różne opinie na temat tej muzyki słyszałem, wiec nie bójcie się krytykować), new rave, indie.
Tyle tytułem wstępu, czas na prezentację:
1. Nero’s Day at Disneyland (breakcore, electro) 
Nawet last.fm o nim milczy. Ciężko znaleźć informacje na temat samego twórcy, więc skoncentrujemy się na jego “pociętej” muzyce.
Mocno pokrojone bity, przeplatające się co chwila to charakterystyczna cecha jego kawałków.
Z jego muzyki płynie pozytywna energia, jego piosenki (średnio to słowo pasuje) nie są jednolite, mimo braku słów można odróżnić je od siebie. A nazwy nietypowe:
“Happy Screaming Night Businessman”, “Opreh Raptile Crawling From The Forest”, czy “Women Are Not Things”.
Dla kogo?: Muzyka z pewnością na mocne imprezy, a poza tym chyba dla niezłych hardkorowców. Dźwięki mocno dają po uszach, a przy okazji nieźle wkręcają – długo można tego słuchać i się nie nudzi.
Last.fm: Nero’s Day at Disneyland
2. Bang Gang (indie, trip-hop) 
Islandzka formacja, której główny trzon stanowi Bardi Johansson, który pisze teksty, śpiewa i jednocześnie jest producentem. Muzyka ciekawa, troszkę melancholijna, do posłuchania w ciszy i spokoju. Interesujący wokal w połączeniu z dobrym graniem daje niezłe połączenie (choćby kawałek “Something Wrong”) i w jakiś sposób powoduje, że zespół wyróżnia się (przynajmniej dla mnie) spośród wielu podobnych kapel. Najlepszą ich piosenką jest według mnie “Follow” – fajny, podwójny wokal, klawisze i gitara dają ładny efekt. Polecam wgłębić się w zespół, gdyż warto.
Dla kogo?: Raczej do posłuchania w zaciszu, spokoju. Albo do zasypiania.
Last.fm: Bang Gang
3. Crystal Castles (electro, 8-bit, new rave) 
Kanadyjski duet łączący muzyka Ethana Kath’a oraz wokalistkę Alice Glass.
W ich muzyce usłyszeć można dźwięki Atari (podpowiem, że to konsola), mocno przetworzony wokal i pocięte bity. Ich kawałki pełne są mocnych brzmień, jak choćby “Alice Practice” (utwór został nagrany na bazie próby mikrofonu) – niesamowity “śpiew” w połączeniu z ostrym bitem nieźle wjeżdża na psychikę słuchacza. Oczywiście, nie wszystkie piosenki są utrzymane w takiej konwencji. Wystarczy posłuchać “Crimewave” – tu już mamy męski wokal, spokojniejsze rytmy, ale mimo to muzyka to łagodnej nie należy. Zespół znany jest z wielu remixów, choćby GoodBooks – Leni.
Dla kogo?: Na imprezy, zarówno te w ciężkich klimatach jak i tych spokojnych. Wśród gamy utworów każdy znajdzie coś dla siebie.
Last.fm: Crystal Castles
4. Efterklang (indie, alternative) 
Aż dziwne, że na Last.fm nie ma o nich wzmianki. Duński zespół, tworzący niesamowicie ciekawą, ekspresyjną muzykę, opierając się na dźwiękach elektronicznych, choć nie tylko, gdyż często słychać również instrumenty dęte.
Interesujący wokal i ciekawy tekst charakteryzują ten zespół. Ich piosenki do krótkich nie należą, a jednocześnie nie są długie, trwają około 6 minut. Kapela ma w swoich utworach to “coś”, co przyciąga i sprawia, że można ich słuchać bez końca. Naprawdę polecam.
Dla kogo?: Do posłuchania w spokoju, tak jak Bang Gang. A jednocześnie dobre jako tło muzyczne na kolację z przyjaciółmi.
Last.fm: Efterklang
Nie da się opisać muzyki, czytanie o niej nie zastąpi słuchania. Ja po prostu chciałbym przybliżyć wam sylwetki kilku zespołów, które w mojej opinii warte są uwagi.
Skomentujcie, zarówno treść, jak i sam pomysł i czy idea jest warta kontynuacji.
Za inspiracje i za pokazanie mi niektórych zespołów dziękuję:
Fluorescencyjnej oraz Qwakowi.
Ciekawa muzyka, ale troszke za malo konkretow. ;/
Pomysł bardzo zacny. Jestem bardzo, ale to bardzo bardzo, na tak
Może prócz lastowych profilów dorzucałbym też te na myspace. To dla tych ludzi, którzy nie będą chcieli sobie zaśmiecać hdd, czymś co ewentualnie nie przypadnie do gustu.
Dobrze jest kontynuować taki cykl. To niezła odskocznia od recenzji, a i bardzo dużą moc afirmacyjną i reklamową posiada.
Myspace to dobry pomysł.
Juź mam materiał na kolejny przegląd, więc pewnie wkrótce skrobnę.
Ja robiłem już coś podobnego z tą Australią, ogólnie spoko, fajna odskocznia od recenzji.
Niezłe, aczkolwiek nastepnym razem mozecie dać coś w stylu tego tylko że wszystko z jednego worka… np. przegląd mało znanych Polskich kapel hardcore (pierwsze co mi przyszło na mysl)